Współistniejące Życia Narodzenie

OSOBISTE zdrowie i życie nigdy nie były dla Człowieka wartością najważniejszą. Wie to każda pielęgniarka, strażak, pracownica socjalna, ratownik górski czy żołnierz, którzy te święta spędzą w pracy czy na służbie. W tych COVIDowych czasach nie trzeba być lekarzem, żeby ryzykować swoje zdrowie dla innych. W moim mieście na przykład, w te święta kilka tysięcy ludzi pojedzie autobusami do pracy, żeby na naszych choinkach mogły się zaświecić światełka.

Śmierć jest naturalną konsekwencją życia. Jezus, w którego dzisiejsze narodzenie tak wielu z nas wierzy, także przyszedł na świat po to, żeby umrzeć. On to wiedział i my powinniśmy o tym pamiętać. Życie nam podarowane nie jest czasem unikania śmierci. Mamy je wypełnić zabieganiem o rzeczy ważne – te najważniejsze i te dla nas drobne, które jednak czynią świat pięknym i dobrym dla innych. Każdy w tej sprawie ma inaczej i dla każdego inne rzeczy liczą się w życiu. Są jednak i te, które podzielamy z innymi i dla których z innymi jesteśmy gotowi ryzykować nasze zdrowie , a nawet życie. Ja, w tym roku, poczułem wspólnotę  z moimi  rodakami, dla których trzy wartości były na tyle bliskie, że gotowi byli ryzykować.

Po pierwsze WOLNOŚĆ, w imię której wielu z Polek i Polaków kontestuje na ulicach rzeczywistość opartą coraz bardziej na ograniczaniu wolności. Strajk Kobiet, ruchy „antyszczepionkowe” czy „antymaseczkowe”, manifestacja  przed odbieraniem nam prawa do bycia Europejczykami… Pewnie większość z nas oddałaby  część swojej Wolności na rzecz innych, gdyby nie odbierano jej nam silą. Gdyby nam wytłumaczono powody i poproszono o kompromis. A przede wszystkim gdybyśmy mieli zaufanie do tych, którzy nam wolność ograniczają i widzieli z ich strony dowody także na ich samoograniczanie.

Po drugie  BYCIE RAZEM, ta odwrotność samotności. Nic nie zatrzyma zakochanych przed spotkaniem, pocałunkami i radością zbliżenia. Nikt nie stanie na drodze rodzinie do spotkania, by czuć tą najważniejszą z więzi – więź krwi. Powstrzymanie prawdziwych przyjaciół przed spotkaniem i wzajemnym wsparciem jest niemożliwe. Wreszcie najprostsza z  potrzeb – potrzeba spotkania innych ludzi nie powstrzyma nas przed szukaniem ich w kościołach, sklepach targach, ulicach…

I po trzecie PRACA, która jest dla wielu z nas podstawą dobrobytu naszych bliskich, wobec których zaciągnęliśmy zobowiązania miłości i rodziny. Ale nie tylko o byt naszych najbliższych chodzi. Chodzi także o wartości, które nasza praca niesie dla nas osobiście – radości z jej wykonywania, spełnienia czy rozwoju osobistego. Dla wielu z nas pozostaje jeszcze wartość naszej pracy dla innych, pracy, która buduje ich poczucie bezpieczeństwa i tworzy przestrzeń do godnego życia.

Boję się cierpienia na tyle, że nie boję się śmierci. Ale wiem, że i jednego, i drugiego uniknąć nie sposób. Chciałbym tylko, żeby nie przychodziły bez powodu. Żeby nasze ryzyko ich utraty było pełne sensu. A najważniejsze, żebyśmy czas życia nam dany umieli wypełniać mądrze i ze szczodrością wobec siebie i innych.

Dlatego w przeddzień symbolicznych Narodzin Życia życzę tym, dla których to ważne Wolności, Bycia Razem i by wolno nam było Pracować! A przede wszystkim, żeby starczało nam Odwagi, by o to zabiegać i Mądrości, aby nie czynić tego kosztem innych. 

Na koniec  wspomnijmy tych, którzy odchodząc w tym roku, zrobili dla nowego życia miejsce na świecie. A było ich dużo więcej niż zwykle…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *