Ja COVIDowiec

Gdy 2 listopada 2020 roku linkowałem na Facebooku wpis Tomka Wyki, od czterech dni miałem już pierwsze dolegliwości – gorączka, bóle mięśni, ciężkie bóle głowy, kompletne rozbicie… Udało mi się w tym stanie samodzielnie utrzymywać na powierzchni, a nawet odrobinę pracować w łóżku, jeszcze 8-9 dni. Potem test, potwierdzenie pozytywnego wyniku, przyszły duszności…

Błyskawiczna pomoc Ryszarda „Rysia” Wyki i jego rodziny, telemedycyna w wykonaniu lek. med. Arkadiusza Hibnera, dużo wiedzy zaczerpniętej od ludzi dobrej woli… Dzisiaj 18 dzień tej zabawy, a co dalej – nie wiadomo. Korzystam z tego, że złapałem trochę sił i chcę choć trochę podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Może komuś to też choć trochę pomoże, choć życzę Wam z całego serca, żeby to był dla Was najbardziej BEZUŻYTECZNY wpis na świecie! Piszę to, co myślę na ten moment. NIE JESTEM SPECJALISTĄ! Wszystkie moje uwagi potraktujcie proszę JEDYNIE jako zaproszenie do samodzielnego przemyślenia kilku rzeczy, które wydają mi się istotne. Ale o siebie i swoich bliskich (wsparci wiedzą lekarza) musicie zadbać sami – tego nikt za Was nie załatwi. Takie są realia.

Jak to być chorym na COVID?

  1. Jak wszyscy wiedzą – różnie. Większość ludzi przechodzi bezobjawowo lub z niewielkimi objawami zbliżonymi do grypy/przeziębienia, które przechodzą po kilku dniach.
  2. Jak masz mniej szczęścia, będzie to podobne do tego, co przechodzę: kilkunastodniowa gorączka (u mnie między 37,5-40,2 °C), bóle reumatoidalne, bóle mięśni, ogólne rozbicie i osłabienie. Przy braku szczęścia dochodzi jakaś forma zapalenia oskrzeli lub płuc. Jeśli się dobrze przygotujesz, to te 3-6 tygodni możesz ogarnąć w domu bez trafienia do szpitala – a moim zdaniem to podstawa. 
  3. Jeśli zaniedbasz lub zlekceważysz sytuację, albo zwyczajnie masz w życiu pecha, saturacja spadnie Ci poniżej 80%, niedotlenienie zniszczy Ci organizm, zacznie się jazda martwicowa, płuca odmówią posłuszeństwa… zostaje szpital, bo szpital to respirator i ostatnia szansa wyłgania się z opresji.
  4. COVID nie jest przyjemną chorobą. Ale poznałem w życiu dziesiątki i setki ludzi, którzy latami znosili lub znoszą codziennie ciężkie dolegliwości i których życie jest pełne bólu, do którego żaden COVIDowiec, nawet się nie zbliży – nawet ci, którzy w jego wyniku umrą. Zatem mniej histerii, a więcej dbałości o siebie… a na koniec WIĘCEJ PAMIĘCI o tych, którzy przed, w trakcie i po COVIDzie mają i będą mieli dużo bardziej przerąbane niż my! I to do końca życia! Może pozostanie w nas po tej epidemii jakaś odrobina dobra i zrozumienia dla cierpienia innych?

Jak się leczy COVID?

Wszystkie powszechnie stosowane procedury medyczne sprowadzają się do utrzymywania organizmu w stanie, w którym może on sobie poradzić z wirusem. Sam.
COVIDU W ZASADZIE SIĘ NIE LECZY, BO:

  1. Nie ma na niego lekarstwa. Najwięcej liczy się na lek Remdesivir, mający zmniejszać namnażanie wirusa – działania póki co więcej niż skromne. Właśnie ogłoszono wynalezienie w Hiszpanii leku o nazwie Aplidin, podobno o skuteczności 80 razy wyższej… tyle że pierwsze dostępne dawki specyfiku to trzeci kwartał 2021 roku.
  2. Osocze ozdrowieńców to też pewne forma leczenia, ale i jego skuteczność jest mocno ograniczona, a trwałość reakcji nieznana. 
  3. Szczepionki nie ma i nie będzie moim zdaniem przynajmniej do wiosny 2021 roku… czyli ewentualnie w trakcie trzeciej fali. 

To co można robić!

  1. Dbać o siebie, nie pokładając nadmiernej nadziei w jakiekolwiek ograniczenia i być gotowym na zarażenie w każdej chwili.
  2. Przygotować się do choroby swojej i swoich bliskich, wyposażając się w wiedzę, urządzenia i inne niezbędne zasoby pozwalające na przejście COVID w domu. Bowiem najbardziej niebezpieczny może okazać się kontakt z instytucjonalnym systemem ochrony zdrowia! A ogarnąć się w domu z dnia na dzień nie jest tak prosto.
  3. Nie panikować, nie lekceważyć, przechorować spokojnie kolejne gówno, które nas spotyka w życiu. Uwierzcie! Oby nie spotkało nas już nic gorszego! COVID to nie koniec świata.

O co warto zadbać, żeby skutecznie leczyć się w domu?

To, co piszę poniżej, to moje OSOBISTE i INDYWIDUALNE doświadczenia! Proszę, żebyście ich bezmyślnie nie powielali, bez stałego kontaktu ze swoim lekarzem! Tym bardziej, że przede mną też jeszcze pewnie leczenie idące w tygodnie i wszystko może się zdarzyć.  Na dzisiaj wygląda to tak:

  1. Nie licz na przysługujące Ci usługi medyczne! Odłóż trochę pieniędzy. Mówimy o kwotach rządu 500 – 2000 zł miesięcznie w zależności od: zakupu/wynajęcia sprzętu, prywatnych wizyt i konsultacji lekarskich, zakupu leków i suplementów diety itd. I nie pytaj „Dlaczego?” – tylko PŁAĆ! Tym razem CZAS to jedyny pieniądz, który się liczy!
  2. Nie patrz bezkrytycznie na to, jak się czujesz! Niektórych powala gorączka 37,5°C, niektórzy jeszcze przy 39,5°C funkcjonują znośnie. Podobnie subiektywne jest uczucie duszności. Potrzebna jest ci odrobina wiedzy o sobie. Do tego o te dane może cię pytać lekarz w trakcie teleporady.
    2-3 parametry ciała pozwalają pełniej określić, w jakim jest stanie:
    • Temperatura ciała – termometr jest chyba w każdym domu. Do 38,0°C przy COVIDzie raczej nic nie należy robić. Ta temperatura oznacza, że organizm walczy. Zmniejszając temperaturę, osłabiasz ten mechanizm. Potem wchodzą w grę inne racje zdrowotne.
    • Puls i poziom saturacji  – pulsoksymetr, proste urządzenie koszt 60-130 zł. I niech zostanie w domu. Saturacja na poziomie 95%-99% jest spoko. Poniżej zacznij myśleć. Poniżej 80% – czas na myślenie i działania domowe się skończył! Puls zgodnie z wiekiem, stanem zdrowia i ogólnym stanem organizmu. Ale szybko zczaisz, co to oznacza dla Ciebie. Doczytaj w dostępnych źródłach. W tym przypadku kluczowa jest ocena wydolności serca.
  3. Pierwsze ostre dolegliwości: gorączkę, bóle głowy, mięśni, stawów itp. ogarnia się standardowo: aspiryna i ibuprofen. Plus wariacje na temat: wzmacniające i antyzapalne mieszanki ziołowe (np. Esberitox, ale też można sięgnąć po zioła parzone samemu), czosnek, cebula, maści rozgrzewające, w przypadku zaatakowania zatok – preparaty udrażniające… Mnie pomogły. Warto pamiętać o różnicach czasowych pomiędzy przyjmowaniem aspiryny a ibuprofenu (żeby leki nie wchodziły w niepożądane reakcje), oraz że przy wysokich gorączkach leki tego typy stosuje się w przeliczeniu na masę ciała, a nie w dawkach standardowo podawanych na opakowaniach. Do tego trzeba zafundować sobie leki osłonowe chroniące żołądek, szczególnie jeśli ktoś ma z tym kłopot.
  4. Organizm dokonuje wielkiego wysiłku, a apetyt coraz bardziej maleje. Trzeba zacząć dostarczać kalorii, minerałów i witamin w skondensowanej formie. Rozejrzyj się za względnie zdrowymi suplementami! To naprawdę potrafi wykończyć.
  5. Te jazdy kończą się też w znajomy sposób – organizm puszcza i się pocisz. Pościel i ciuchy na zmianę w większych ilościach niż dotychczas. Szybkie zmiany bez wietrzenia się, bo organizm może się nie wyrabiać. I należy pić wody po maksie, żeby nie doszło do odwodnienia. Będzie fajnie, ale się wypłukasz z minerałów – więc znowu stosowne napoje izotoniczne. I jak dajesz radę – NATURALNE, niesłodzone soki owocowo-warzywne. W tym soki z kiszonek.
  6. Jeśli nie udało ci się uniknąć dolegliwości oskrzelowo-płucnych – czas na kontakt z lekarzem! Z czym powinieneś się liczyć?
    • Że dostaniesz antybiotyk. Ten, jak wiadomo, nie leczy wirusów, ale skoro zaczął się kaszel i duszności, znaczy, że organy zostały już zaatakowane, doszło do zmian i martwicy komórek, a na tej idealnie rozwijają się bakterie chorobotwórcze. Antybiotyk jest przeciwko nim. Żeby łatwiej Ci się oddychało możesz jeszcze dostać sterydy – w tabletkach i/lub wziewnie.
    • Może zostać włączona terapia tlenowa. 
  7. Tu na scenę wkraczają dodatkowe pomocne urządzenia. Sprzęty można kupić, ale można i wypożyczyć. Informacje choćby we wpisie Tomka lub od Wujka Google:
    • Inhalator elektryczny – oprócz podawania sterydów, bardzo przydatny do podawania innych leków ułatwiające terapię górnych dróg oddechowych. 
    • Koncentrator tlenu – do terapii tlenowej. Z moich obserwacji wynika, że poza naturalnym wsparcie dla płuc w tym podniesienie saturacji, ma też inne pozytywne skutki uboczne np. „wygotowany” gorączką mózg, szybciej wraca do sprawności.
    • Zupełnie z innej bajki, trzy gadżety, bez których mnie akurat byłoby dużo, dużo trudniej:
      • pierwszy banalny – elektryczny kocyk do szybkiego zagrzania stóp czy klatki piersiowej. Znacznie przyspiesza gotowość obrony organizmu przed gorączką. (ok 100 zł)
      • Drugi to przyrząd do elektropunktury tzw. „elektryczne pióro”. Od lat stosuje w ostrych migrenowych bólach głowy. I tym razem byłoby bez niego krucho. (ok. 80-150 zł)
      • Trzeci to masażer uciskowy do ciała Shiatsu. Trafił przez przypadek do mnie w tym czasie – ale zostanie. W przypadku dłuższego leżenia, bóli kręgosłupa (szczególnie odcinka szyjnego) pomoc nie do przecenienia. (ok. 150 – 250 zł)
  8. W calej tej sytuacji niezbędny jest kontakt z kompetentnym, znajomych lekarzem, który przepisze, co co trzeba i wytłumaczy sens tego, co się dzieje, bez traktowania cię jak idioty. To naprawdę bardzo istotne, bo lekarze też stąpają po kruchym lodzie i tylko ścisła, pełna zrozumienia współpraca lekarza z pacjentem w tej sytuacji daje jakieś rezultaty. 
  9. Bardzo ważny jest dostęp do wiedzy i doświadczenia znajomego personelu pomocniczego np. pielęgniarki lub ratownika. To kwestia praktyki, dużo większej niż lekarza, w obsłudze sprzętu, realnie osiąganych jego parametrów, praktyki leczenia szpitalnego, do której nie zawsze odwołują się lekarze pierwszego kontaktu… i wiedzy na temat realnego stanu systemu ochrony zdrowia na danym terenie. A brak tej ostatnie wiedzy może być wręcz zabójczy, gdy przyjdzie ci stać dwadzieścia godzin w karetce pod SOR.
  10. Jak zawsze – PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE! I zawsze w takich sytuacjach są potrzebni! Choćby tylko dla samej świadomości – ŻE SĄ! Często to wystarczy, ale jest bezcenne!
  11. I jeszcze drobiazg z zakresu psychologii zdechlaka. Chorzy wymagający opieki dzielą się dla mnie na dwa typu:
    • Pacjent Pies – ten choruje, trzymając głowę na kolanach opiekuna/ki. Stale patrzy załzawionymi oczami w oczy bliskim. Potrzebuje nieustannych dowodów zainteresowani i współczucia. Piszę bez ironii! Takich ludzi, poczucie osamotnienia i lekceważenia ich stanu dobija! Nie zostawiać samych Psów! A jak zasną – drzwi nie zamykać. One słyszą, czy ktoś jest obok, nawet jak śpią.
    • Pacjent Kot – jakby mógł, to by poszedł gdzieś za garaż, wlazł do jakieś dziury, przeczekał i przespał całe to gówno. Świat drażni. Zostawić Koty w spokoju! Będzie trzeba to zamiauczą. 
  12. Pacjenci – więcej opanowania, pokory i wdzięczności. To domownicy chodzą koło was, a nie wy wokoło nich. Poszczekaj, pomiaucz, byle cichutko i pod kołdrę. I miejcie nadzieję, że pozostaną na chodzie, póki wy nie wstaniecie na nogi! UWAGA: Nie ma suplementów RODZINY!

Na koniec słowo o systemie ochrony zdrowia w Polsce… 
Nigdy nie był specjalnej urody. Pod wpływem komplikujących się przepisów i procedur od miesięcy sztywniał. Po tym, jak dodano do niego, WOT, szrot, policję drogową sprawdzającą pacjentów, testowania z dupy nie wiadomo po co i jak, a na dodatek dorzucono jakieś KGB i kilku sasinów do spraw zbędnych – system się zapadł.
W październiku dodatkowo zmarło prawie 10 razy więcej pacjentów z powodu paraliżu służby zdrowia niż z powodu COVID. Zresztą w moim przekonaniu i tych ostatnich zmarłoby 10 razy mniej, gdyby ktoś wreszcie zaczął myśleć, bo TAK BYĆ NIE MUSI!
Moim zdaniem PODSTAWĄ nie jest budowanie kolejnych narodowych szpitali dla zdrowych, tylko NATYCHMIASTOWE przeniesienie akcentów i przygotowanie JAK NAJWIĘKSZEJ ilości gospodarstw domowych do sprawnej opieki nad chorymi w domu. Trzeba to oprzeć o cztery filary:

  1. Stała, permanentna, zrozumiała i skuteczna EDUKACJA obywateli w zakresie organizacji leczenia domowego
  2. Całodobowe, zróżnicowane i w pełni drożne komunikacyjnie DORADZTWO w zakresie medycznym i opiekuńczym dla osób ogarniających sytuację w domu
  3. Skuteczny, rozbudowany, wsparty przez państwo sytem logistyki URZĄDZEŃ wspierających proces leczenia (sprzedaż, wynajem, serwis, doradztwo itd.)
  4. Skuteczny system regularnego MONITORINGU zmian zdrowia pacjentów domowych, połączony z masowym zbieraniem danych, pozwalających lepiej organizować przebieg trzeciej fali epidemii.

Zdrowia Wszystkim Wam życzę!

Nie ma to tamto – walczymy dalej!

4 myśli w temacie “Ja COVIDowiec”

  1. Jacku widzę, ze chorowalismy w tym samym czasie😊 Myslę że ważne będzie wkrótce dzielenie się informacjami jak przetrwać długotrwałe osłabienie po Covidzie..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *