Wkręceni w pierdoły

Spora część opinii publicznej w moim mieście żyje „aferą” – Prezydent Miasta zatrudniła swoją córkę w swojej kancelarii, córkę senatora PiS zrobiła dyrektorem wydziału UM, a dyrektor muzeum zatrudnił “u siebie” syna. Na priv dostałem… hmmm… wyrazy oczekiwania, że pryncypialnie zajmę stanowisko w tej sprawie. Nawiasem mówiąc już samo to oczekiwanie, wyrażone przez kilkoro ludzi, daje mi do myślenia. Muszę poważnie przemyśleć kim/czym się staję? 😕

Co do meritum. W domu usłyszałem – odpuść tym razem. I faktycznie odpuszczę. Znam (nie ja jeden) kulisy i życiowe perypetie stojące za niektórymi z wymienionych sytuacji. Uwikłany jestem także znajomością i sympatią z niektórymi aktorami, więc obiektywny nie jestem.
Ogólnie mówiąc przypominam tylko, że Bełchatów ze swoim przemysłowo-folwarcznym charakterem wytworzył powszechne mechanizmy dziedziczenia roboty i ustawiania zawodowego dzieci. Od początku kopalni i elektrowni dziesiątki tysięcy naszych mieszkańców zawdzięcza pracę pomocy rodziców wydeptujących ścieżki do różnych kierowników i dyrektorów w imieniu nieogarniętych życiowo gamoni, którzy bez tego „brudem by zarośli i z głodu pomarli”. Wiecznie tu żywa komunistyczna tradycja załatwiactwa, czyni z takich skutecznych zabiegów powód do dumy i uznania wszystkich dookoła. Dlatego większość mieszkańców będzie miała na tę sytuację wywalone.
Sam jestem ojcem i wiem, jak wiele rodzice są zdolni zrobić dla swoich dzieci. I jako ojciec jestem gotów spuścić zasłonę milczenia na wszelkie grzechy nadopiekuńczych matek i ojców… ALE! Chcę tylko przypomnieć, że  „dzieci” w tym przypadku oznaczają dorosłych ludzi. Nie wiem, jak żyją i co czują, stale podpierając się pomocą rodziców. Mam tylko nadzieję, że moi synowie będą mieli więcej satysfakcji, samodzielnie kształtując swoje życie i kariery. A jeśli kiedyś przyjdzie mi z nimi pracować (czego bardzo bym chciał), to będzie to wspólna rodzinna firma, zarabiająca pieniądze wspólnym wysiłkiem i kreatywnością.
Pozostają oczywiście wątki polityczne, etyczne, nepotyczne… Ale tym razem o nich nie napiszę. Dlaczego?
Dlatego że uważam, iż ledwo minął czas wyborów, a my zamiast stawiać nowym władzom wymagania na miarę aspiracji krajowej stolicy energetyki, pasjonujemy się trzeciorzędnymi kwestiami. Chcę jasno powiedzieć: zatrudnijcie synów, córki, babki, szwagrów, kochanki czy kochanków… tylko na litość boską – NIECH COŚ Z TEGO WYNIKA!
Węgiel się kończy, miasto się zwija, kultura zdegradowana do roli rozrywki, wspólnota do mszy „ku czci”… a my jak wścibska sąsiadka plotkujemy kto z kim śpi i kto z kim pije.
Uwierzcie – nie lekceważę obsady stanowisk. Ale pytając, skąd ci ludzie się wzięli na tych miejscach, stale ich pytajmy: CO PAN/PANI ROBI? Czy ma Pan/Pani pomysł, jak wyprowadzić Bełchatów na głębsze wody? Czemu to wszystko tyle trwa? Dlaczego Pan/Pani trwoni nasze życie, nasz czas, nasze pieniądze, nasze szanse?
Szanowna Władzo: PRZESTAŃ SIĘ ZAJMOWAĆ SAMA SOBĄ! Zacznij się zajmować tym, za co ci płacimy – RZĄDŹ!  I słuchaj tych, którzy ci płacą!
A my, szanowny suwerenie, przestańmy dawać się wkręcać w polityczno-medialne pierdy, tylko pilnujmy swoich obywatelskich interesów. I pytajmy, czy faktycznie musimy być grajdołem żyjącym od lat w cieniu Piotrkowa, Tomaszowa czy Radomska… że o Kleszczowie nie wspomnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.