Koko a sprawa polska :)

Piosenka „Koko Euro spoko” , polski „hymn Euro” to numer który „śmieszy, tumani, przestrasza”… ale też przywołuje chęć radosnego wspólnego śpiewania. Co do pań z „Jarzębiny” to na wstępie chcę napisać – chapeau bas! Nie za to, na co często zwracają uwagę media, czyli odwagę i brak kompleksów. Dla mnie przede wszystkim podziwu godny jest fakt, że w Polsce są jeszcze kobiety które mimo swojej pracy zawodowej, obowiązków domowych i innych trudów życia codziennego chcą się spotkać, wspólnie śpiewać, rozwijać pasje… „Jarzębinom” i wszystkim im podobnym – serdeczne pozdrowienie i ukłony! Kobitki zrobiły swoje na maksa i na tym skończmy. Czytaj dalej Koko a sprawa polska 🙂

Tak TAM było!

Wróciłem z USA. Do mojego życiowego credo wyśpiewanego przez Andrusa: „Piłem w Spale, spałem w Pile” mogę dopisać – jadłem hot doga „z polską kiełbasą” w Chicago… „i to jak na razie tyle’! 😉 Jak widać dorobek życia wzrósł mi z tytułu wyjazdu niepomiernie. A dokładnie to 6 kg w 2 tygodnie! :/
Czytaj dalej Tak TAM było!

Pod murami… nie tylko Chicago

Łażąc po Chicago natknąłem się na kilka świetnych murali. Sztuka mazania ścian sprajami jest chyba także amerykańskim wynalazkiem, więc z ciekawością wypatrywalem tego szlachetnego sposobu wkurzania dozorców. Miałem oczywiście aparat Zorke 5, którą jak wiadomo robi się kilka zdjęć. Niestety wyszły kulawo, a ciekawość była spora…
Pogrzebałem trochę w necie. I oczywiście znalazłem! W iPadzie (tak,tak – ma się i najnowszego iPada! 😉 ) znalazłem aplikacje ArtPuBlik. Jest bardzo tajemnicza bo strona podawana jako domowa jest kompletnie niema. Autorem jest „MARCUM williams”. Z jego strony WWW wynika, że jest twórcą stron WWW. Samo pojęcie ArtPublic ma już zresztą i na świecie i w Polsce więcej swoich stronników – wygooglujcie sobie.

Czytaj dalej Pod murami… nie tylko Chicago

Kimbra – widziałem i słyszałem, a nie zobaczyłem i nie usłyszałem! :/

Pamiętacie Gotye i piosenkę „Somebody That I Used to Know„? Na pewno – to ciągle hicior w wielu rozgłośniach. Ja na niego wpadłem jakiś czas temu i jak wielu innych urzekł mnie tekstem i muzyką. Na fali tego zachwytu posłuchałem dzięki Agacie sporo z ostatniej muzy Gotye… ale to już mnie jednak nie rzuciło na ziemię. Na pewno jest w niej coś, skoro wspomnianą Agatę i jej koleżankę (zresztą nie tylko je) pognało po nocy na jego koncert do Berlina i to bez liczenia czasu, sił i pieniędzy. 😉 Czytaj dalej Kimbra – widziałem i słyszałem, a nie zobaczyłem i nie usłyszałem! :/

Dziękuję z okazji urodzin :)

Starałem się nie pamiętać, że pierwszy dzień wiosny to także moje urodziny – SKS. 🙁 Ale bliscy i przyjaciele dali mi znak, że póki jesteście to nie musi to być jakieś traumatyczne doświadczenie! 🙂 Serdecznie dziękuję za życzenia, które dotarły do mnie licznymi drogami – gdyby to od Was zależało żyłbym w nieskończoność, w bezmiernej szczęśliwości! 🙂 Pewnie mi się tak nie uda ale i tak – DZIĘKUJĘ! 🙂 Czytaj dalej Dziękuję z okazji urodzin 🙂

Obowiązki kulturalne Bełchatowian?

Mój kolega Darek Biniek napisał dzisiaj na FB: „…wczoraj odbył się koncert zbyszka namysłowskiego z kwartetem witka janiaka! W Bełchatowie – dodam. Muzycy na europejskim poziomie więc i wydarzenie kulturalne bardzo wysokich lotów! W mieście 65 tys ludzi. na koncert przybyło ok 40 osób.gdzie była reszta? może na final four?- to jakieś usprawiedliwienie. osobiście znam ok. 200 osób które powinny być na tym koncercie.nie chce mi się więcej pisać i smutno…” Jak rozumiem jest w tym wpisie pretensja do bełchatowskiej inteligencji, że nie wypełnia swoich kulturalnych powinności. Byłby to zarzut słuszny gdyby w naszym mieście funkcjonowała jakaś kulturowa wspólnota, którą można by nazwać „inteligencją”.

Czytaj dalej Obowiązki kulturalne Bełchatowian?

Być może…

Na przednówku mam fazę na pieśni miłośne – atawizm? 😉 Prześladuje mnie muzealna Doris Day z klasykiem „Perhaps…”. Kocie ruchy, erotyzm BB i KK, przydechy, plumkania… Za doskonałe i za bardzo wyczyszczone, ale mające siłę prostoty w tekście i melodii. Trochę się rozejrzałem i MAM. To samo tylko przepuszczone przez filtr jazzu latynoskiego. Lila Downs, nieomal moja rówieśnica odkryła mi ten utwór na nowo. Nienachalnie, po swojemu, w gronie świetnych muzyków, z wyraźnym konturem rytmu i sugestywnie na tyle żeby raz na zawsze zapamiętać, że do osoby, która pyta  „Czy mnie kochasz?” nie wolno mówić „Być może…”. 🙂 Lekcja dialogu kochanków a la Lila Downs tutaj:

 

 

 

 

Dewiacje świata i co nam do tego?

Czasem wstaję rano i mam wrażenie, że świat zwyczajnie głupieje. O polityce nie wspomnę bo to co pokazują media to nieustanna gra pozorów i próba sprawdzania poziomu zidiocenia mas. Sami też nie bardzo wiemy już co słuszne, dobre, oczywiste… I wtedy czasami, nie wiadomo skąd da się słyszeć głos rozsądku! Mnie się to przytrafiło dzisiaj rano. Znacie? To posłuchajcie! 🙂

 

Obejrzeć świat z kanapy

Komputer i internet daje wiele możliwości poznawania świata bez ruszania się z miejsca. Co jakiś czas odkrywam kolejne z nich. Jedno z takich moich okienek to Fotopedia.  Ostatnio obok miejsc egzotycznych odkrywam w niej całkiem znajome i swojskie okolice jak np. Białowieża. Poniżej próbka zwartości tej strony… oj chyba zbiorę się tam na wakacje! 😉 Szczególnie, że kilku przyjaciół w okolicy i na „ducha puszczy” można liczyć jak nic! 🙂

Featured Photo – photo by Ian Meikle

Dialog narodowy – Rozmowa grochu ze ścianą?

Mój kolega udostępnił obrazek z profilu FB „Popieranie PO świadczy o brakach w samodzielnym rozumowaniu.”    i napisał  „Dlaczego nigdy nie można ufać rudemu? Bo jest fałszywy! A dlaczego łysemu? Bo nigdy nie wiadomo czy nie był rudy! A Lisowi? Bo jest chytry i cwany – Dupowłaz!”. Znam człowieka od lat (nie Lisa tylko Adama oczywiście!) – społecznie zaangażowany, myślący, facet w porządku… a jednak. Już pomijam że jako łysy z niepokojem poleciałem zobaczyć zdjęcia z czasów gdy miałem włosy, żeby sprawdzić czy aby nie byłem rudy? :/ Nic się nie wyjaśniło – moje włosy to tak zamierzchła przeszłość, że fotografie były czarno-białe. 🙁 Ale na marginesie pomyślałem: że też się ludziom jeszcze chce tak opisywać świat? Jak popieram PO to jestem głupkiem i marionetką, jak PiS to świrem i kryptogejem gwałcącym koty, jak PSL to chamem pszenno-buraczanym… itd. itp. Uważam np. Pospieszalskiego czy Terlikowskiego za wyjątkowo nieobiektywnych dziennikarzy, którzy wygłaszają dla mnie poglądy nie do przyjęcia ale żebym zaraz uważał że wykonują swoją pracę bez przekonania i wiary w słuszność tego co piszą i pokazują? A może Lis rzeczywiście wierzy w to że Tusk to ważny europejski polityk? Zresztą nie to jest ważne. Ważne, że do póki będziemy się nawzajem szmacić to polityka będzie jedynie zastępnikiem kawy – podnosi ciśnienie z rana. Niczego nie będzie rozwiązywać, do niczego konstruktywnego prowadzić. Będzie jak arena tarzających się nawzajem w błocie   striptizerek na emeryturze. Jak dla mnie ani to smaczne, ani podniecające, ani skuteczne. Sam czasem daję się wkręcać w ten ton więc to kamyczek także do mojego ogródka. Może jednak warto częściej pomyśleć zanim się coś walnie?  I nawet nie dlatego, że mam do tego przekonanie tylko dlatego, że tak jak do tej pory, po prostu dalej być nie może!