Szlachetna paczka

Przekierowuję tą drogą „na świat i okolice” list który dostałem od mojej znajomej Magdy Sałek. Sprawa jest ważna i mądra. Przygoda z tym projektem może być ciekawa. Proszę Was o chwilę uwagi, doczytanie listu Magdy do końca i przemyślenie czy nie warto się zaangażować w ten pomysł? Namiary do Magdy są na końcu listu.
Czasu zostało niewiele bo rekrutacja trwa do 15 czerwca 2012r. W imieniu swoim i Magdy proszę Was o przekierowanie tej informacji do innych, potencjalnie zainteresowanych osób! Czytaj dalej Szlachetna paczka

Stare sprawy, starzy Przyjaciele…

Kolejni kumple cichaczem zmieniają z przodu czwórkę na piątkę. Czas płynie i jeśli tylko człowiek potrafi „z wdziękiem wyrzec się spraw młodości” to nie jest to specjalnie bolesne. Tylko czy można nie tęsknić za sprawami młodości? I nie chodzi o ten błysk obietnicy w oku kobiety, który z czasem wywołać coraz trudniej… a i z iskrą drwiny łatwo go pomylić gdy wzrok już nie ten. Łatwo też zastąpić flaszkę Żytniej kieliszkiem dobrego wina lub koniaku. Trudniej ze sprawami, o których sami już zapomnieliśmy, a kolejne pokolenia nie garną się aby nam o nich przypomnieć. Czytaj dalej Stare sprawy, starzy Przyjaciele…

Koko a sprawa polska :)

Piosenka „Koko Euro spoko” , polski „hymn Euro” to numer który „śmieszy, tumani, przestrasza”… ale też przywołuje chęć radosnego wspólnego śpiewania. Co do pań z „Jarzębiny” to na wstępie chcę napisać – chapeau bas! Nie za to, na co często zwracają uwagę media, czyli odwagę i brak kompleksów. Dla mnie przede wszystkim podziwu godny jest fakt, że w Polsce są jeszcze kobiety które mimo swojej pracy zawodowej, obowiązków domowych i innych trudów życia codziennego chcą się spotkać, wspólnie śpiewać, rozwijać pasje… „Jarzębinom” i wszystkim im podobnym – serdeczne pozdrowienie i ukłony! Kobitki zrobiły swoje na maksa i na tym skończmy. Czytaj dalej Koko a sprawa polska 🙂

Tak TAM było!

Wróciłem z USA. Do mojego życiowego credo wyśpiewanego przez Andrusa: „Piłem w Spale, spałem w Pile” mogę dopisać – jadłem hot doga „z polską kiełbasą” w Chicago… „i to jak na razie tyle’! 😉 Jak widać dorobek życia wzrósł mi z tytułu wyjazdu niepomiernie. A dokładnie to 6 kg w 2 tygodnie! :/
Czytaj dalej Tak TAM było!

Pod murami… nie tylko Chicago

Łażąc po Chicago natknąłem się na kilka świetnych murali. Sztuka mazania ścian sprajami jest chyba także amerykańskim wynalazkiem, więc z ciekawością wypatrywalem tego szlachetnego sposobu wkurzania dozorców. Miałem oczywiście aparat Zorke 5, którą jak wiadomo robi się kilka zdjęć. Niestety wyszły kulawo, a ciekawość była spora…
Pogrzebałem trochę w necie. I oczywiście znalazłem! W iPadzie (tak,tak – ma się i najnowszego iPada! 😉 ) znalazłem aplikacje ArtPuBlik. Jest bardzo tajemnicza bo strona podawana jako domowa jest kompletnie niema. Autorem jest „MARCUM williams”. Z jego strony WWW wynika, że jest twórcą stron WWW. Samo pojęcie ArtPublic ma już zresztą i na świecie i w Polsce więcej swoich stronników – wygooglujcie sobie.

Czytaj dalej Pod murami… nie tylko Chicago

Kimbra – widziałem i słyszałem, a nie zobaczyłem i nie usłyszałem! :/

Pamiętacie Gotye i piosenkę „Somebody That I Used to Know„? Na pewno – to ciągle hicior w wielu rozgłośniach. Ja na niego wpadłem jakiś czas temu i jak wielu innych urzekł mnie tekstem i muzyką. Na fali tego zachwytu posłuchałem dzięki Agacie sporo z ostatniej muzy Gotye… ale to już mnie jednak nie rzuciło na ziemię. Na pewno jest w niej coś, skoro wspomnianą Agatę i jej koleżankę (zresztą nie tylko je) pognało po nocy na jego koncert do Berlina i to bez liczenia czasu, sił i pieniędzy. 😉 Czytaj dalej Kimbra – widziałem i słyszałem, a nie zobaczyłem i nie usłyszałem! :/

Dziękuję z okazji urodzin :)

Starałem się nie pamiętać, że pierwszy dzień wiosny to także moje urodziny – SKS. 🙁 Ale bliscy i przyjaciele dali mi znak, że póki jesteście to nie musi to być jakieś traumatyczne doświadczenie! 🙂 Serdecznie dziękuję za życzenia, które dotarły do mnie licznymi drogami – gdyby to od Was zależało żyłbym w nieskończoność, w bezmiernej szczęśliwości! 🙂 Pewnie mi się tak nie uda ale i tak – DZIĘKUJĘ! 🙂 Czytaj dalej Dziękuję z okazji urodzin 🙂

Obowiązki kulturalne Bełchatowian?

Mój kolega Darek Biniek napisał dzisiaj na FB: „…wczoraj odbył się koncert zbyszka namysłowskiego z kwartetem witka janiaka! W Bełchatowie – dodam. Muzycy na europejskim poziomie więc i wydarzenie kulturalne bardzo wysokich lotów! W mieście 65 tys ludzi. na koncert przybyło ok 40 osób.gdzie była reszta? może na final four?- to jakieś usprawiedliwienie. osobiście znam ok. 200 osób które powinny być na tym koncercie.nie chce mi się więcej pisać i smutno…” Jak rozumiem jest w tym wpisie pretensja do bełchatowskiej inteligencji, że nie wypełnia swoich kulturalnych powinności. Byłby to zarzut słuszny gdyby w naszym mieście funkcjonowała jakaś kulturowa wspólnota, którą można by nazwać „inteligencją”.

Czytaj dalej Obowiązki kulturalne Bełchatowian?

Być może…

Na przednówku mam fazę na pieśni miłośne – atawizm? 😉 Prześladuje mnie muzealna Doris Day z klasykiem „Perhaps…”. Kocie ruchy, erotyzm BB i KK, przydechy, plumkania… Za doskonałe i za bardzo wyczyszczone, ale mające siłę prostoty w tekście i melodii. Trochę się rozejrzałem i MAM. To samo tylko przepuszczone przez filtr jazzu latynoskiego. Lila Downs, nieomal moja rówieśnica odkryła mi ten utwór na nowo. Nienachalnie, po swojemu, w gronie świetnych muzyków, z wyraźnym konturem rytmu i sugestywnie na tyle żeby raz na zawsze zapamiętać, że do osoby, która pyta  „Czy mnie kochasz?” nie wolno mówić „Być może…”. 🙂 Lekcja dialogu kochanków a la Lila Downs tutaj: