vigarat.gralczyk.net

W jednej z moich ulubionych polskich komedii pada tekst: „Mój mąż… mąż z zawodu jest dyrektorem!” . Przez pierwszych dwadzieścia parę lat pracy zawodowej mogłem powiedzieć to samo o sobie – byłem z zawodu dyrektorem! 🙂 Zarządzałem niewielkimi ale sprawnymi i kompetentnymi zespołami, a moim największym zmartwieniem było to jak takich fachowców znaleźć i zachęcić do współpracy.
Zarządzanie pracą innych, ma swoje plusy i minusy. Jednym z minusów jest to, że właściwie nie wiadomo czy samemu się cokolwiek jeszcze potrafi? A i otoczenie, wraz z upływem lat, coraz rzadziej oczekują na to dowodów. Prawie 9 lat temu postanowiłem to zmienić. Podziękowałem za „bezpieczny etat” w urzędzie i zostałem „wolnym strzelcem”. Wtedy powstał Warsztat Teorii i Praktyki Animacyjnej VIGARAT.

Czytaj dalej vigarat.gralczyk.net

Nie warto rozmawiać…

… a przynajmniej nie zawsze, nie z każdym i nie na każdy temat. Osobiście jestem człowiekiem dialogu, no może ściślej ujmując  gorących dyskusji, ale ścieranie się racji i poglądów zawsze mnie rozwija i jest dla mnie jedną z ważniejszych  wartości w relacjach z innymi ludźmi.
     Rozmowa, dialog jest jedną z form aktywności człowieka. Aby się w nią angażować wszystkie strony dialogu muszą:
  • dostrzegać i akceptować wspólny sens/cel takiego wysiłku
  • mieć poczucie wpływu na jego reguły
  • mieć kompetencje do zabierania głosu
  • każdy z uczestnictwa w dialogu musi odnosić „osobiste korzyści”.
    Czytaj dalej Nie warto rozmawiać…

Las Birnam – refleksja u progu 2016r

Patrząc na krajobraz społeczny i polityczny Polski na początku 2016r, warto sobie przypomnieć stare powiedzenie o tym, że czasem patrząc na drzewa nie widzi się lasu. Myślę, że to „patrzenie na drzewo”, a właściwie próba skupienia naszej uwagi na poszczególnych drzewach/faktach, jest świadomym zabiegiem socjotechnicznym, któremu jesteśmy poddawani. Trybunał, media, szkoły, prawa zwierząt, obsada urządów, uchodźcy, równouprawnienie, rowery, wegetarianizm… kakofonia komunikatów, czasem bezmiar głupoty i zacietrzewienia, czasem bezczelne kłamstwa. I dajemy się wkręcać w ten kociokwik, dajemy się zmęczyć uwikłaniem w szczegóły, odpowiadaniem na bezczelne hucpy. Istnieje oczywiście nikła nadzieja, że to tylko buta, triumfalizm wygłodzonej nomenklatury i brak kompetencji, oraz  wynikający z tego chaos… Dla mnie to tylko zasłona dymna. Czytaj dalej Las Birnam – refleksja u progu 2016r

Halloween to głupsza wersja Dziadów…

…A ja bardzo lubię nadchodzące Święta i nie chcę czuć się jak głupek. Dlatego nie przyłączę się do bractwa amerykańskiej dyni, choć prawdę powiedziawszy nie mam w zasadzie nic przeciwko – nie takie głupoty w Polsce staram się znosić z godnością. 😉  Bo dla mnie nie ma w tym nic nowego, a parę rzeczy mogę stracić, i to rzeczy które zwyczajnie lubię. Wszystkich Świętych lubię w całości i w detalach, które ze sobą niosą. Bo wbrew smutnym przebitkom w różnych telewizjach, tak naprawdę dla mnie to święto smutne nie jest.

Czytaj dalej Halloween to głupsza wersja Dziadów…

Gej na niedzielę

Właśnie w tych dniach ks. Charamsa obwieścił światu, że ma faceta którego kocha. Takie publiczne oświadczenie/ny zazwyczaj formalizują tak czy inaczej związek. Przewiduję koniec sielanki i konieczność stoczenia kolejnych bitew: o pilota,  o to kto wynosi śmieci, dlaczego deska ma być zamknięta i dlaczego ktoś ciągle siedzi na FB. Ale to ich problem i wcale mi ich nie żal – bo czemu niby gejom ma być lepiej?
Na obrzeżach ich miłosnych uniesień, toczy się jednak dyskusja, która nie tylko Krzyśka pewnie pozbawi roboty, ale i nam wszystkim w Polsce stawia kilka pytań.

Czytaj dalej Gej na niedzielę

Uchodźca u bram…

Do Europy docierają kolejne fale uchodźców z Afryki i Azji. W Polsce póki co słyszymy jedynie szum tych fal lub huk gdy rozbijają się o kolejne nieskuteczne falochrony… I robimy to co zawsze robimy najlepiej – DYSKUTUJEMY! A właściwie nie dyskutujemy tylko wykrzykujemy na sto sposobów swoje racje bez jakiejkolwiek próby słuchania oponentów. Klasyk polski! A dobrze byłoby po pierwsze pomyśleć zanim otworzy się usta lub podlinkuje kolejny głupi mem.

Czytaj dalej Uchodźca u bram…

Czy w moim mieście mieszka Inteligencja?

Pod jednym z moich wpisów na FB wywiązała się krótka polemika na temat Inteligencji Na tyle dla mnie istotna, że postanowiłem ją usamodzielnić w formie tej notatki. Wychowany w szacunku dla Inteligencji jako grupy społecznej, ale i po lekturze “Inteligentów” Paula Johnsona, mam oczywiście jakieś poglądy w tej sprawie… ale  niekoniecznie podzielam własne zdanie. 🙂 Bardziej jednak od historycznych kwestii roli Inteligencji w życiu społecznym Polski czy Europy, zajmuje mnie kwestia jej znaczenia tu i teraz – w moim Bełchatowie, u progu rund kolejnych wyborów.

Czytaj dalej Czy w moim mieście mieszka Inteligencja?

11 godzin…

Od Bełchatowa do Kijowa jest 11  godzin jazdy samochodem. Bylem tam kilka razy w życiu. Bylem na Majdanie. Byłem też we Lwowie, Odessie, Kirowogradzie, Dniepropietrowsku, Symferopolu, Jałcie… Mieszka tam niewielkie grono moich  znajomych i przyjaciół. Moja mama urodziła się w Kowlu, a UPA i dramaty polsko-ukraińskich relacji (w tym miłości, nienawiści, małżeństw itd) to ważny fragment moich rodzinnych historii. Na te historie osobiste nakładają się historie powszechne państw, w którym przyszło nam żyć w ostatnich latach – Polski, Ukrainy, ZSRR, Rosji… Czytaj dalej 11 godzin…

Ja antyklerykał, antysemita, homofob…

Czasy się porobiły takie dziwne, że jakikolwiek krytyczny stosunek do rzeczywistości kończy się przyklejeniem naklejki na człowieka. Mój dystans do patriotyzmu a la Radio Maryja, pogląd że upaństwowienie religii przez wprowadzenie jej do programów szkolnych to błąd, opór przed pobłażliwością wobec kleru z tytułu przewin (pedofilia, pijaństwo, malwersacje i manipulowanie prawem itd.) które innych prosto i pewnie prowadzą pod sąd, czy wreszcie ubaw ze stadka “owieczek” składającego co wieczór krzyż pod knajpą…  kończy się od razu postawieniem mnie w szeregi diabelskich zastępów walczących z KK. Czytaj dalej Ja antyklerykał, antysemita, homofob…