Na ten Nowy 2017 Rok!

Moim zdaniem rok 2017 będzie dokładne taki sam jak stary. I dobrze!
Będzie taki sam bo:
  • wspiera to ok 1/3 Polaków,
  • pozostałe 2/3 nie mają ani pomysłów na zmianę, ani liderów godnych pełnego zaufania,
  • rozpędzona gospodarka ma swoją bezwładność, która, żeby gwałtownie przyhamować, musi wpaść na górę ideologii, a u nas tylko pagórki głupoty, zadufania i niekompetencji.
    Sytuacja będzie przypominać gnijącą sadzawkę, którą co jakiś czas ktoś przemiesza drągiem… żeby lepiej kisło!
    Dlaczego dobrze? Bo to lekcja, którą musimy odrobić „do spodu”. A widać, że jej potrzebujemy, bo 25 lat szło za składnie i czas sobie przypomnieć, że może być gorzej. Wierzę w to, że Polak jednak mądry po szkodzie. A jeśli wiara mnie myli, to i tak nie ma kogo żałować.
    Moja recepta na przetrwanie tej pedagogiki bezwstydu jest stosunkowo prosta.

Czytaj dalej Na ten Nowy 2017 Rok!

Śmierć Listonosza…

W majowy poranek dotarła do mnie wiadomość – Arek Papuga zmarł! Poza Bełchatowem pewnie niewielu osobom to nazwisko coś powie. Ale u nas, szczególnie ostatnio, to ważna postać. Ważna przede wszystkim dlatego że niezwyczajnie zwyczajna. Parafrazując, pewnie wielu z nas mogłaby powiedzieć „Wszyscy jesteśmy Arkami”. Bo w jego życiu były:  praca, pasje, zakręty, ludzie, zdarzenia… codzienna żmudna egzystencja i próby łączenia rzeczy, których często w życiu połączyć nie sposób. Jedno, co może nas różniło, to jego uśmiech, z którym przeszedł swoją drogę.
Każdy z nas wykonuje jakiś zawód. On akurat był listonoszem. Pewnie przez absolutny przypadek, do tego stopnia nieistotny, że nigdy z nim na ten temat nie rozmawiałem. Ale akurat to właśnie, teraz stało się to dla mnie ważne.

Czytaj dalej Śmierć Listonosza…

vigarat.gralczyk.net

W jednej z moich ulubionych polskich komedii pada tekst: „Mój mąż… mąż z zawodu jest dyrektorem!” . Przez pierwszych dwadzieścia parę lat pracy zawodowej mogłem powiedzieć to samo o sobie – byłem z zawodu dyrektorem! 🙂 Zarządzałem niewielkimi ale sprawnymi i kompetentnymi zespołami, a moim największym zmartwieniem było to jak takich fachowców znaleźć i zachęcić do współpracy.
Zarządzanie pracą innych, ma swoje plusy i minusy. Jednym z minusów jest to, że właściwie nie wiadomo czy samemu się cokolwiek jeszcze potrafi? A i otoczenie, wraz z upływem lat, coraz rzadziej oczekują na to dowodów. Prawie 9 lat temu postanowiłem to zmienić. Podziękowałem za „bezpieczny etat” w urzędzie i zostałem „wolnym strzelcem”. Wtedy powstał Warsztat Teorii i Praktyki Animacyjnej VIGARAT.

Czytaj dalej vigarat.gralczyk.net

Halloween to głupsza wersja Dziadów…

…A ja bardzo lubię nadchodzące Święta i nie chcę czuć się jak głupek. Dlatego nie przyłączę się do bractwa amerykańskiej dyni, choć prawdę powiedziawszy nie mam w zasadzie nic przeciwko – nie takie głupoty w Polsce staram się znosić z godnością. 😉  Bo dla mnie nie ma w tym nic nowego, a parę rzeczy mogę stracić, i to rzeczy które zwyczajnie lubię. Wszystkich Świętych lubię w całości i w detalach, które ze sobą niosą. Bo wbrew smutnym przebitkom w różnych telewizjach, tak naprawdę dla mnie to święto smutne nie jest.

Czytaj dalej Halloween to głupsza wersja Dziadów…

Stare sprawy, starzy Przyjaciele…

Kolejni kumple cichaczem zmieniają z przodu czwórkę na piątkę. Czas płynie i jeśli tylko człowiek potrafi „z wdziękiem wyrzec się spraw młodości” to nie jest to specjalnie bolesne. Tylko czy można nie tęsknić za sprawami młodości? I nie chodzi o ten błysk obietnicy w oku kobiety, który z czasem wywołać coraz trudniej… a i z iskrą drwiny łatwo go pomylić gdy wzrok już nie ten. Łatwo też zastąpić flaszkę Żytniej kieliszkiem dobrego wina lub koniaku. Trudniej ze sprawami, o których sami już zapomnieliśmy, a kolejne pokolenia nie garną się aby nam o nich przypomnieć. Czytaj dalej Stare sprawy, starzy Przyjaciele…

Tak TAM było!

Wróciłem z USA. Do mojego życiowego credo wyśpiewanego przez Andrusa: „Piłem w Spale, spałem w Pile” mogę dopisać – jadłem hot doga „z polską kiełbasą” w Chicago… „i to jak na razie tyle’! 😉 Jak widać dorobek życia wzrósł mi z tytułu wyjazdu niepomiernie. A dokładnie to 6 kg w 2 tygodnie! :/
Czytaj dalej Tak TAM było!

Dziękuję z okazji urodzin :)

Starałem się nie pamiętać, że pierwszy dzień wiosny to także moje urodziny – SKS. 🙁 Ale bliscy i przyjaciele dali mi znak, że póki jesteście to nie musi to być jakieś traumatyczne doświadczenie! 🙂 Serdecznie dziękuję za życzenia, które dotarły do mnie licznymi drogami – gdyby to od Was zależało żyłbym w nieskończoność, w bezmiernej szczęśliwości! 🙂 Pewnie mi się tak nie uda ale i tak – DZIĘKUJĘ! 🙂 Czytaj dalej Dziękuję z okazji urodzin 🙂